Szanowna Pani Posłanko, Szanowny Panie Pośle,

Z ogromnym niepokojem i smutkiem przyjąłem informację o planowanym zakazie hodowli zwierząt futerkowych. Jest to działanie, które z dnia na dzień zlikwiduje gałąź gospodarki dającą utrzymanie kilkudziesięciu tysiącom Polaków. To nie tylko cios w hodowców i ich rodziny, ale także działanie, które odbije się na innych elementach życia gospodarczego i społecznego. Nie mam tu na myśli pogardliwe nazywanego lobby futrzarskiego, tylko tych wszystkich ludzi, którzy jedną decyzją zostaną pozbawieni nie tylko przychodu, ale również środków zainwestowanych przez lata w hodowlę zwierząt oraz jej otoczenie.

Branża ta istnieje w Polsce od początków II Rzeczpospolitej. Były to nie tylko fermy zwierząt, ale także działalność popularno-naukowa i naukowa z tego zakresu. Efektem rozwoju branży było powstanie związku hodowców w roku 1928. Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych będzie w przyszłym roku obchodził jubileusz 90-lecie istnienia.

Hodowla zwierząt futerkowych wpisuje się w zwyczajną, praktykowaną od początków dziejów człowieka, działalność polegającą na użytkowaniu zwierząt. Hodowla ta jest jednym z działów chowu zwierząt gospodarskich takich jak bydło, świnie, owce, kozy, konie, drób, ale także ryby, czy pszczoły. My te wszystkie gatunki zwierząt utrzymujemy nie po to, żeby je krzywdzić, ale dlatego, że po prostu potrzebujemy uzyskiwanych od nich produktów takich jak mięso, mleko, jaja, skóry, wełna, miód, czy też wykorzystujemy je jako siłę pociągową.

To, że w Polsce mogła się rozwinąć na szeroką skalę hodowla norek, która jest w tej chwili najnowocześniejsza na świecie (to nie jest przesada: zapraszam do odwiedzenia ferm, kuchni paszowych, punktów obróbki i lotowania skór), wynika z trzech głównych przesłanek:

  • Istnieją u nas wręcz idealne warunki klimatyczne do ich hodowli.
  • Polska dysponuje doskonałym zapleczem paszowym dla żywienia norek. Spożywamy ok. 30 kg mięsa drobiowego rocznie na mieszkańca, a drugie tyle to uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego, co daje rocznie ok. 1 mln ton produktu, będącego doskonałą paszą dla norek. Mamy do wyboru: utylizować te pozostałości, co podwyższy cenę drobiu o koszt utylizacji lub wykorzystać jako paszę dla zwierząt i uzyskać ich skóry będące wysokowartościowym towarem eksportowym.
  • Istnieją u nas dogodne możliwości lokalizacyjne, bowiem Polska jest rozległym krajem, w którym mogą być tworzone i mogą funkcjonować fermy hodowlane bez obawy o zakłócenie równowagi środowiskowej, czy też utrudnianie życia mieszkańcom. Istniejące przepisy prawne chronią zarówno mieszkańców jak i środowisko, a zarazem pozwalają lokalizować nowe fermy. Wymaga to wyłącznie chęci porozumienia się lokalnych społeczności.
Te trzy wskazane przez mnie przesłanki, ale i szereg innych okoliczności, wśród których z pewnością bardzo ważne są obowiązujące u nas obecnie zasady demokracji i swobody gospodarczej, spowodowały możliwość rozkwitu tej gałęzi hodowli, której wartość szacuje się na 5 mld zł, zaś roczne przychody branży to kwota powyżej 1 mld zł.

Zgadzam się z opiniami, że w otoczeniu fermy mogą być odczuwane nieprzyjemne zapachy. Fermy są jednak lokalizowane na obszarach wiejskich, na których z założenia ma miejsce produkcja roślinna i zwierzęca. Rzeczą naturalną jest więc, że życie na wsi wiąże się z tym wszystkim, co z działalności rolniczej wynika. Elementem takim są także specyficzne zapachy związane z hodowlą świń, drobiu, bydła, czy wynikające z okresowego nawożenia pól nawozami naturalnymi. Czy nieprzyjemne zapachy to jest wystarczający argument za tym, żeby likwidować hodowlę zwierząt futerkowych?

Za nieuzasadnione uważam także opinie przeciwników hodowli, oskarżające fermy o zanieczyszczanie środowiska, czy o niszczenie przez uciekające z ferm zwierzęta rodzimej fauny. Nie chciałbym tych wątków tutaj rozwijać, żeby list mój nie stał się zbyt rozwlekły, ale jestem gotowy do merytorycznej dyskusji na te tematy.

Hodowców najczęściej postrzega się przez pryzmat osiągniętego przez niektórych z nich statusu majątkowego. Odniesione przez nich sukcesy nie wynikają z krzywdzenia zwierząt, jak to chciałyby przedstawić środowiska zwalczające hodowlę, ale z ich pracowitości i przedsiębiorczości.

WSZYSCY korzystamy z rozwiniętego działu hodowli zwierząt futerkowych i w związku z tym WSZYSCY poniesiemy koszty decyzji o jego likwidacji.

Proponowaną ustawą postanawiają Państwo zlikwidować dział rolnictwa, który nie wymaga ani dotacji, ani wspierania, słowem – nie wymaga specjalnej troski, lecz przynosi budżetowi państwa wymierne i wcale niemałe przychody. Likwidując dział hodowli zwierząt futerkowych w Polsce na pewno nie wpłyną Państwo na poprawę warunków utrzymania hodowanych zwierząt, a jedynie spowodują przeniesienie tej działalności poza Polskę. Ktoś inny z tego skorzysta, bowiem życie nie znosi próżni. Jeśli jest na świecie popyt na skóry futerkowe, to będzie się także rozwijała i podaż tego produktu.

Nie wpłyną Państwo również takim działaniem na poprawę warunków życia mieszkańców kraju, zwłaszcza tych, którzy bezpośrednio czy pośrednio pracują w tym dziale rolnictwa, a których liczbę można szacować na 30 – 40tys. To też są obywatele Polski, także i Państwa wyborcy i jako Posłanki/Posłowie o nich również powinni Państwo pamiętać przy tworzeniu porządku prawnego.

Obywatelami, w których bezpośrednio uderzy zakaz hodowli zwierząt futerkowych są także pracownicy naukowo-dydaktyczni i naukowi uczelni i placówek naukowo-badawczych. Całe nasze życie zawodowe związane jest z poznaniem, zrozumieniem, a następnie wykorzystywaniem zdobytej wiedzy dla rozwoju tego działu hodowli zwierząt. Decyzja Państwa o likwidacji hodowli zwierząt futerkowych przekreśla całą naszą działalność, cały nasz dorobek oraz całą naszą przyszłość.

Reasumując: kto straci na proponowanej ustawie? Jak to przedstawiłem powyżej, przegranymi jesteśmy WSZYSCY: hodowcy i pracownicy zatrudnieni w branży, norki, którym zabiera się odpowiednie i będące pod pełną kontrolą warunki życia, budżet państwa, a tym samym wszyscy obywatele, płacący wyższe ceny za produkty drobiarskie i ponoszący koszty (finansowe i środowiskowe) utylizacji pozostałości z ubojni drobiu oraz inne koszty z tytułu likwidacji branży.

Czy w związku z tym jesteście Państwo pewni, że podejmujecie słuszną decyzję, wprowadzając zakaz hodowli zwierząt futerkowych?

 

Copyright enorka.info 2017