W ostatnich latach środki masowego przekazu: radio, telewizja i prasa przekazuje wiele negatywnych i fałszywych przekazów dotyczących hodowania zwierząt futerkowych w systemie fermowym. W przekazach tych hodowla tych zwierząt jest przedstawiana w sposób negatywny źle wpływając na środowisko.

Dlatego warto tu jest przytoczyć „złotą myśl” wybitnego specjalisty profesora Jarosza, który dowodził, że sposób myślenia i przekazywania informacji podawanych przez środki masowego przekazu musi być oparty na realnych przesłankach służących rozwojowi gospodarczemu kraju i podnoszenia jego dobrobytu, którego tak wszyscy oczekujemy, a nie na sterowanych emocjonalnych hasłach ugrupowań działających często nieświadomie i destrukcyjnie na gospodarkę naszego kraju.

Hodowla zwierząt futerkowych prowadzona jest w wielu krajach Europy i w świecie, jak np. Danii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, Rosji, oraz na kontynencie amerykańskim w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i Kanadzie. J jakoś nikt nie neguje i podważa celowości tej hodowli. Obsadowo nie są to małe fermy, ale liczące kilkaset lub kilka tysięcy samic stada podstawowego. I tu również nikt nie protestuje i nie krzyczy przeciwko tej hodowli. Dla ciekawości w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej istnieją fermy, gdzie hoduje się psy w klatkach dla potrzeb badań farmakologicznych (wprawdzie nie są to zwierzęta futerkowe) liczące po kilka tysięcy psów rasy Beagle i też nikt przeciwko temu nie protestuje.

Obecna hodowla zwierząt futerkowych wedle polskiego prawodawstwa uznawana jest za zwierzęta gospodarskie w ustawie o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt z 1997 roku (Dz.U. nr 133, poz.921), w której są one zaliczane do zwierząt gospodarskich, podobnie jak: trzoda chlewna, bydło, konie i drób. Hodowla ta jest więc częścią produkcji rolnej, dająca dochody producentom oraz zatrudnienie dla znacznej grupy ludzi. Jest więc działem specjalnej produkcji rolnej, która tak jak każde inne działania gospodarcze uwzględniać musi prawa ekonomiczne. Powinna ona być oparta na właściwej organizacji procesów produkcyjnych i rynków zbytu, ponieważ tylko tak prowadzona działalność może zapewnić znaczne korzyści hodowcom dostarczających towar odpowiedniej jakości.

W drugiej połowie XX wieku nastąpiły w Europie zasadnicze zmiany w sposobie chowu i utrzymywania mięsożernych gatunków zwierząt futerkowych, jak: lisów, norek, jenotów i tchórzy w chowie fermowym. Zmiany te zostały ujęte w odpowiednich przepisach i zapoczątkowane w Unii Europejskiej. Wprowadzone zostało nowe pojęcie „Animal Welfare”, które w języku polskim funkcjonuje jako komfort-czyli dobrostan zwierząt. Nauka o dobrostanie stara się uzyskać odpowiedź na takie zagadnienia, jak świadomość zwierząt, warunki ich bytowania oraz dalsze polepszenie komfortu ich życia w praktyce fermowej. Jest to prawo zwierząt do humanitarnego traktowania zgodnego z ich naturą, a główne założenie dobrostanu stanowi prawo, że zwierzęta powinny być wolne od głodu i pragnienia, dyskomfortu, bólu i chorób, strachu i stresu. Powinny być również zdolne do naturalnych zachowań oraz na dalsze polepszenie komfortu ich życia w praktyce fermowej. Wszystkie te zalecenia zostały oparte na podstawie przeprowadzonych badań naukowych, dotyczących głównie zagadnień behawioralnych i samopoczucia (stanu zdrowia) zwierząt utrzymywanych w chowie fermowym. W Polsce na temat zasad przestrzegania zasad dobrostanu pracowało wielu naukowców, jak m.in. profesorowie Ocetkiewicz, Herman, Gedymin, Jarosz, Maciejowski, Cholewa, Niedźwiadek, Lorek, Brzozowski, Gugołek, Sławoń i Kuźniewicz. Stąd polscy hodowcy jako jedni z pierwszych zaczęli wprowadzać nowoczesne zasady utrzymywania tych zwierząt. Spełniają one nie tylko normy europejskie, ale coraz częściej narzucają innym krajom wyśrubowane normy w zakresie dobrostanu.

Hodowla ta jest świetnie prosperującą gałęzią naszej gospodarki rolnej. Corocznie według różnych danych uzyskuje się około 70-80 tys. skór lisich, 9-10 milionów skór norek i około 50 tys. skór jenotów. Oprócz tego pozyskiwane są również skóry od roślinożernych zwierząt futerkowych, jak: nutrii, królików i szynszyli. Pozyskuje się również do celów konsumpcyjnych mięso od królików i nutrii (około 25 tys. to mięsa, co stanowi udział w światowej produkcji 18,3%).

Według szacunków na terenie naszego kraju istnieje około 800 ferm zwierząt futerkowych, które dają zatrudnienie dla około 60-70 tys. pracowników, głównie z terenów wiejskich. Są to właściciele ferm, ich rodziny i pracownicy najemni. Z branżą tą powiązani są również ludzie produkujący sprzęt używany na fermach (maszyny do gotowania karmy), przetwórstwa skór, czy też produkujący karmę.

Hodowla ta stanowi znaczną część produkcji rolnej przynosząc corocznie krajowi ok. 4 miliardy złotych, co stanowi ok. 0,6-0,7% produktu PKB.

Zwierzęta futerkowe hoduje się głównie dla pozyskania skór, a ubiory uszyte z nich noszone są od zarania naszego świata. Początkowo okrywano się tylko samymi błamami, a w obecnych czasach szyje się z nich kurtki, futra i różne inne ubiory. Dlaczego tak się działo i nadal dzieje? Na to pytanie można odpowiedzieć w kilku punktach.

Po pierwsze skóry ze zwierząt futerkowych zapewniają naszemu organizmowi ciepło. To ciepło, czyli tzw. ciepłochronność futer naturalnych uzależniona bywa od struktury poszczególnych typów włosów oraz ich rozmieszczenia na skórze. Ciepłochronność ta uzależniona bywa również od gęstości, wysokości i od stosunku włosów puchowych do pokrywowych. Powietrze zawarte między włosami i w ich wnętrzu stanowi bardzo dobrą warstwę izolacyjną. Jest to cecha, która odróżnia futro naturalne od sztucznych tzw. „ekologicznych”, na korzyść tych pierwszych.

Po drugie skóry futerkowe wpływają korzystnie na zdrowie człowieka, ponieważ jest najlepszym i najzdrowszym okryciem. W wielu badaniach udowodniono, że futra naturalne mają jonizację ujemną, a sztuczne dodatnią, która jest szkodliwa dla zdrowia człowieka. Produkcja futer sztucznych oparta jest na produktach pochodzących z ropy naftowej i innych różnych chemikalii. Astmatycy i osoby związane z chorobami dróg oddechowych cierpią z powodu noszenia nieodpowiednich strojów wykonanych z tworzyw sztucznych. Mogą one też być przyczyną stanów depresyjnych.

Po trzecie fermy zwierząt futerkowych są naturalnym i ekologicznym ogniwem w utylizacji setek tysięcy ton ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego, pochodzących z różnych zakładów przetwórstwa mięsnego (rzeźni), drobiowego, rybnego oraz młynarskiego, które są nieprzydatne do spożycia przez ludzi. Corocznie ilość tych odpadów w skali naszego kraju sięga ponad 400 tyś. ton. Utylizacja ta jest zgodna z zasadami określonymi w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady Europy (WE) nr 1069/2009 z dnia 21.X. 2009 roku.

Według profesora Lorka fermy mięsożernych zwierząt futerkowych są istotnym ogniwem gospodarki rolnej, jako ekologiczna forma zagospodarowania odpadów pochodzących z zakładów produkujących żywność. Ich utylizacja przy pomocy środków technicznych byłaby bardzo kosztowna, wymagająca dużych nakładów finansowych. Oddziaływałoby to również negatywnie na środowisko.

Hodowla zwierząt futerkowych w Polsce pozwala utrzymać wysoką jakość mięsa drobiowego i stosunkowo niską jego cenę. W przeciwnym razie ubojnie drobiu musiałyby ponosić olbrzymie koszty utylizacji swoich odpadów, co z kolei wpływałoby na wyższe ceny mięsa drobiowego

Pomimo tego, że na polskich fermach hodowla tych zwierząt jest prowadzona według ustalonych norm, to ciągle jest ona atakowana przez różne ruchy ekologiczne, czyli tzw. ruchy zielonych. Są to organizacje, które występują przeciwko hodowaniu i zabijaniu tych zwierząt oraz noszeniu konfekcji uszytych z ich skór. Nasilenie tych akcji odbywało się pod koniec XX wieku np. w Anglii, gdzie bano się noszenia okryć futrzanych, bowiem w każdej chwili można było spotkać na ulicy „zielonego ekologa” ze sprayem, nożem, czy też żyletką, który mógł bezkarnie niszczyć te okrycia. Inną z kolei formą działalności tych ruchów były nielegalne wtargnięcia na fermy i wypuszczanie zwierząt z klatek. Ciekawe jest, że organizacje ruchu zielonych nie protestują przeciwko zabijaniu dzikich zwierząt futerkowych i innych przez myśliwych-możnych tego świata, monarchów, ministrów i prezydentów.

Według słów profesora Jarosza cyt.. „ Mechanizm myślenia ruchów antyfutrzarskich jest bezpośrednio spadkiem ideologii komunistycznej zakładającej możliwość sterowania (najczęściej pod olbrzymią presją i przymusem) zachowaniem człowieka, wbrew jego przyrodzonej naturze. Według Niego największe zbrodnie komunizmu dokonywane były w imię moralności, humanizmu, sprawiedliwości i tym podobnych szczytnych haseł.

Zawłaszczenie języka wartości, przy jego totalnym zafałszowaniu przyciągnęło do tego zbrodniczego systemu wielu ludzi, zwłaszcza młodych. Ten sam mechanizm stoi za ruchem antyfutrzarskim, skrajnie ekologicznym, wykorzystywanym przez producentów szkodliwych dla środowiska i zdrowia namiastek i substytutów”.

Osoby zaangażowane w ruchu antyfutrzarskim działają często emocjonalnie, ale chodzą w butach uszytych ze skóry, a nie z łyka i odżywiają się potrawami mięsnymi. Nie zdają sobie zapewne sprawy, że człowiek jest jednym z ogniw łańcucha w świecie istot żywych, podlegającym określonym prawom natury. Jest ono niekiedy z punktu widzenia i odczuć człowieka brutalne, ale konieczne dla bytowania wielu gatunków.

Reasumując należy podkreślić, że pod wpływem zachodzących zmian w środowisku naturalnym i jego industrializacji wymarło wiele gatunków zwierząt, duże ich grupy stanęły u progu zagłady. Tylko dzięki fermowej hodowli zwierząt duża liczba tych gatunków przetrwało do dnia dzisiejszego i ma szansę przetrwać nadal.

Prof. dr hab. Janusz, Jerzy Kuźniewicz – emerytowany profesor zwyczajny Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu

 

Copyright enorka.info 2017