hodowla norek

Około 150 hodowców, przedsiębiorców i producentów w merytoryczny, rzetelny sposób, przekonywało jak istotna jest branża futerkowa w naszym kraju, odnosząc się do argumentów związanych głównie z ekonomią, ale także ekologią. Przeciwko nim wystąpiło zaledwie kilku aktywistów z Fundacji VIVA!, dla których jedynym argumentem było cierpienie zwierząt na fermach. Argumentem - dodajmy- kompletnie nieprawdziwym. Obie strony mogły liczyć w debacie na poparcie niektórych polityków z różnych opcji.

Ja jestem przede wszystkim rolnikiem, bo pochodzę z terenów rolniczych i wiem co to znaczy zamykanie hodowli. Moi rodzice prowadzili hodowlę trzody chlewnej i potem było bardzo ciężko, żeby tą hodowlę przekształcić w coś innego. Wiem co to znaczy, kiedy po pustych budynkach hodowli hula wiatr, nie wiadomo co z tym zrobić, jak je zagospodarować, nie wiadomo, co będzie jutro. I jeżeli ktoś chce pomóc polskim producentom, polskiej gospodarce to jest lobbystą? Jest patriotą, a nie lobbystą! (…) Chciałbym prosić również posłów, którzy nie są związani z Komisją Rolnictwa i mają jakieś swoje "widzimisię” aby nie pisali projektów dla Ministerstwa Rolnictwa, niech się zajmą swoimi branżami, niech będą specjalistami w swoich środowiskach, bo potem się okaże, że rozmyje się odpowiedzialność, bo sejm podjął decyzję! I proszę pozostawić ludziom miejsca pracy, bo to jest najważniejsze!
– mówił obecny na sali Norbert Kaczmarczyk z Kukiz’15.

Przedstawiane kontrargumenty miały jedynie charakter ideologiczny i odwoływały się do ludzkich emocji. Jeden z reprezentantów organizacji VIVA! stwierdził na przykład, że "skoro kiedyś zakazano dzieciom pracy w kopalniach, tak teraz powinno zakazać się hodowli norek". Porównanie ludzi ze zwierzętami jak koronny argument? Da lewicowych ideologów - czemu nie!

Sejmowe "starcie o futerka" skomentował kilka dni później na antenie TV TRWAM, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej Szczepan Wójcik. Pytany o słowa Norberta Kaczmarczyka ("jestem patriotą, nie lobbystą") zgodził się z takim podejściem do sprawy.

98 % hodowli w Polsce należy do kapitału polskiego, w związku z powyższym - obrona tej hodowli leży w interesie Polaków, jest elementem patriotyzmu gospodarczego. Branża futerkowa to jedna z niewielu ostatnich polskich branż rolniczych.
– powiedział Szczepan Wójcik. Przekonywał, że branża futerkowa stanowi duże wsparcie dla budżetu państwa.

Branża futerkowa radzi sobie w Polsce całkowicie sama.W stu procentach finansowana jest przez samych hodowców i nie otrzymuje jakichkolwiek dopłat. Jest to nie tylko jedna z najlepiej zorganizowanych branż rolniczych, ale w ogóle branż gospodarczych! Zatem nie tylko nie obciążamy budżetu, lecz (dzięki eksportowi) wzbogacamy go o 2,5 miliarda złotych!

Gość TV TRWAM przedstawił konkretne liczby, najlepiej świadczące o potrzebie hodowli zwierząt futerkowych w naszym kraju:

Polska sprzedaje ponad 10 milionów skór zwierząt futerkowych, głównie do Chin. 2,5 miliarda z eksportu trafia do budżetu państwa. Bezpośrednio z hodowli utrzymuje się 13,5 tysiąca rodzin, a ponad 40 tysięcy żyje w kooperacji z tą branżą. Jesteśmy na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o jakość produkowanego surowca!

– wymieniał szef Instytutu Gospodarki Rolnej. Zwrócił także uwagę, iż wraz z rozwojem hodowli, wzrosły na nią ataki.

Od kiedy zaczęliśmy osiągać pierwsze pozycje na rynkach międzynarodowych i wysoką jakością wypierać konkurencję, staliśmy się zagrożeniem dla pozostałych krajów. Dynamiczny rozwój nastąpił od 2012 roku: wtedy zaczęliśmy być bardzo mocno atakowani przez różne organizacje tzw. ekologiczne, a ich argumentem było to, że źle traktujemy norki, co jest nieprawdą. Gdyby zwierzęta były by trzymane na fermach w złych warunkach , nigdy nie osiągnęlibyśmy tak dobrego poziomu jakości skór. Zatem zniszczenie polskiej branży zwierząt futerkowych jest jedynym celem jej przeciwników. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wysłałby prawie 60 tysięcy ludzi na bruk. Rynek nie zna próżni i na nasze miejsce bardzo chętnie wejdą: Rosja, kraje skandynawskie, Niemcy (z rynkiem utylizacyjnym), czy chociażby Portugalia i Hiszpania (w przeciwieństwie do nas, dotujące tego typu hodowle).

Na komisji sejmowej podnoszony był temat utylizacji, mocno związany z hodowlą "futrzaków". Również do tego odniósł się Szczepan Wójcik.

Zwierzęta futerkowe żywią się produktami ubocznymi pochodzenia zwierzęcego, głównie rybnego i drobiowego. To wszystko należałoby spalić, gdyby nie było ferm zwierząt futerkowych. Tych odpadów jest 800 tysięcy ton! Wartość rynku utylizacyjnego w Polsce jest ok. pół miliarda złotych. W momencie braku ferm zwierząt futerkowych, powstaje monopol firm utylizacyjnych, które będą mogły windować cenami według własnego uznania. Co znamienne, 85% rynku utylizacyjnego w Polsce ma kapitał niemiecki. Mało tego: organizacje pseudo-ekologiczne mają ogromne pieniądze na kampanie i bilbordy, a jedna prezes takiej organizacji przyznała się (i na to są dowody), że współpracuje z firmami utylizacyjnymi celem zniszczenia branży futerkowej w Polsce. Te organizacje są tylko narzędziem w rękach naszych konkurentów. Oprócz argumentów gospodarczych za pozostawieniem naszej branży, są też właśnie argumenty ekologiczne. Jedynym wyjściem (przy braku ferm norek) pozbycia się produktów ubocznych będzie ich spalenie, a więc zanieczyszczenie środowiska. Taki byłby ostateczny finał.

Kto zatem dokładnie stoi za atakami na branżę?

Jedno z tych stowarzyszeń, Otwarte Klatki, przyznaje się do współpracy z firmami utylizacyjnymi. Prowadzi obecnie w Warszawie akcję bilbordową, teoretycznie uświadamiającą Polakom jak zła jest branża zwierząt futerkowych. Pytanie, skąd setki tysięcy złotych na taką akcję, skoro sami mówią, że są biedną organizacją? Druga organizacja, angielska Fundacja VIVA! ma prezesa aferzystę Cezarego Wyszyńskiego, o którego działaniach można powiedzieć wiele "ciekawych" rzeczy.
– skwitował Szczepan Wójcik.

(Całe wystąpienie prezesa Instytutu Gospodarki Rolnej).


– Doskonale podsumowała projekt zakazu hodowli zwierząt futerkowych jego współautorka, poseł Nowoczesnej Ewa Lieder:

"Musimy to przemyśleć, być może trzeba bardzo ten projekt zmienić, ten projekt nie jest do końca mądry, to jest projekt zespołu, do którego należę, Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Przynieśliście państwo świetne materiały i dzisiaj jesteście górą i ja rozumiem waszą sytuację, dlatego, że to jest wasza praca i całe wasze życie…"

 

Copyright enorka.info 2017