Po tym, jak o poselskim projekcie zmiany ustawy o ochronie zwierząt negatywnie wypowiedziało się Biuro Analiz Sejmowych, a do rozsądku rządzących zaczął przemawiać naczelny rabin Polski, wydaje się, że odłożony do sejmowej zamrażalki dokument jest coraz większym utrapieniem dla zdroworozsądkowych przedstawicieli władzy. Za kulisami zaczyna mówić się o konieczności „rozbrojenia” kontrowersyjnej propozycji i przygotowania kilku dobrze uzasadnionych propozycji ustawowych.

Dziś już doskonale widać, ze posłowie nie podołali poważnemu wyzwaniu, jakim było przygotowanie gruntownej nowelizacji przepisów o ochronie zwierząt w Polsce. Okazuje się, że już wiele miesięcy temu o marnej jakości prac Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt wiedziało Ministerstwo Sprawiedliwości, dzięki któremu podniesienie kar za znęcanie się nad zwierzętami niedawno stało się faktem. W ostatnich tygodniach intensywne rozmowy o zmianie proponowanych przepisów prowadzone są na linii politycy – społeczność żydowska.

Tymczasem coraz głośniej na temat ewentualnego alternatywnego projektu mówi Ministerstwo Środowiska. Resort chce, aby w Polsce wprowadzony został zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach. Jednak dopuszcza także rozwiązanie kompromisowe, na mocy którego część domowych zwierząt będzie mogła pojawiać się na cyrkowych arenach. Urzędnicy ministerstwa nie kryją rozczarowania i zniesmaczenia usilnymi próbami forsowania bardzo radykalnej ustawy, której skutki ekonomiczno-społeczne nie zostały przedstawione przez posłów wnioskodawców. To kolejny z „żelaznych punktów” poselskiego projektu, który ma szansę stać się przedmiotem innego aktu normatywnego.

Resorty rolnictwa i środowiska nie ukrywają też, że bardzo szybko są w stanie przygotować projekty dotyczące zakazu utrzymywania psów na łańcuchach oraz rozprawienia się z niechlubnym biznesem hyclowym. Czekaja jedynie na ostateczna klęskę poselskiego projektu.

Wyłączywszy z zaproponowanych zmian te, którymi mogą zająć się profesjonaliści z ministerstw, oraz te, które w obecnym stanie relacji polsko-izraelskich byłyby po prostu samobójstwem, warto zauważyć, że wielka ustawa zmieniająca ustawę o ochronie zwierząt ma być niczym innym, jak uderzeniem w polską hodowlę zwierząt futerkowych. Być może niedługo tylko ten przepis nie będzie pochłonięty przez pracę zniecierpliwionych ministerstw.

Polscy hodowcy chcą wyjść temu naprzeciw. Wspólnie z resortami oraz organizacjami pozarządowymi są gotowi opracować takie rozwiązania prawne, które wyraźnie podniosą i tak wysokie standardy ochrony zwierząt na fermach, jak również zabezpieczą dobrze pojmowany interes gospodarczy polskiej wsi oraz polskiej marki na światowych rynkach dóbr luksusowych.

 

Copyright enorka.info 2017